2010

Tęsknoty

czekam na coś i
nie wiem czego chcę
w sobowtórach dni
co wraz ze świtem budzą się
tkwię

tak
ja dobrze wiem
czasu coraz mniej
czuje to gdy
sama
śpię

Buty nie do pary

były
buty nie do pary
pantofle szyte rękami mamy
lekcje skrzypiec
z których
we łzach uciekałam

były
słowa za ciężkie do uniesienia
pieczołowicie
zmieniane na słowa piosenek
łatwiej je przełknąć
objąć ramieniem

jeszcze czasem przytulasz
wtedy nie wiem czy to nie kolejny koszmar
przestań się śnić

na
litość
boską

Donikąd

ten pociąg jedzie donikąd
kupiłeś bilet
stacja
niemanasodwczoraj

nie mogłam tak po prostu zniknąć
skoczyć sześć pięter w dół
po twoich słowach

nie jestem mgłą
a oczy mam jak mleko
nie ma mnie tu
a jednak ciągle nie daleko

od ciebie
nie dość z dala
by
ocaleć

wciąż tkwię
w tym samym przedziale

Mantra

czuję jeszcze jak kołyszesz mnie w tańcu
i patrzysz na mnie
tak pewnie
jak sokół

a aksamitne opuszki twych palców
wędrują wokół mnie
wokół
wokół

pamiętam nasze dni do końca
na pamięć
choć robię wszystko żeby zapomnieć
powtarzam w myślać
mantrę niechcianych

jesteśmy czasem przeszłym dokonanym



Jeśli

a jeśli ty i ja 
nigdy siebie nie znajdziemy
ja czekam na ciebie
jak na niewysłany list

jeśli
dla siebie stworzeni
mijamy się codziennie
i nie wiemy o sobie
nic

Naucz mnie

naucz mnie
zmieniać zamki w drzwiach serca
klucze daj
do bram moich rąk

naucz mnie wierzyć
że można
iść tą samą drogą
we dwoje krok w krok

naucz mnie
sensu istnienia

odmieniaj mnie
przez marzenia

ucz się mnie

Zapomnieć

pomóż mi zapomnieć
zapomnieć o tobie
jak zapomina się o chwili narodzin

zapomnieć na dobre
do końca i na pewno
tu i teraz
ostatecznie

pomóż mi nie szukać cię
w czterech ścianach
przytulać koszule i targać stare zdjęcia

pomóż mi ocalić wspólną pamięć
nie zabijaj szczęścia

kocham
ile razy mówiłam to tobie
ile razy szeptałeś te słowa

bóg wie

teraz tylko czuję
że to co boli i brakuje
może zaleczy czas

bo mnie nigdy nie uda się
uciec od wspomnień